Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Mecz, który uciekł w trzeciej kwarcie

Niedziela, 08 Stycznia 2017, 20:23, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek rozpoczął z impetem niedzielne starcie, ale w miarę upływu czasu Rosa Radom przejęła inicjatywę i dobrze grając zwłaszcza w trzeciej kwarcie, ostatecznie wygrała 74:61.

TŁO: Rosa Radom przegrała w ostatniej kolejce z TBV Startem Lublin, natomiast Anwil Włocławek miał za sobą dwa ważne zwycięstwa w Hali Mistrzów. Prawo serii wskazywać by więc mogło na Rottweilery, choć trzeba przypomnieć, że w historii występów w Radomiu Anwil wygrał tylko trzy z dziewięciu meczów.

PRZEBIEG MECZU: Anwil z impetem wszedł w to spotkanie, trafiając w pierwszej kwarcie pięć trójek. Włocławianie prowadzili 19:16 i choć w drugiej odsłonie w ich poczynania wkradły się problemy w defensywie (26 punktów straconych), wynik 42:37 do przerwy dla Rosy jeszcze nic nie rozstrzygał. Niestety, w trzeciej kwarcie włocławianie seryjnie popełniali błędy. Bardzo często gubili piłkę, a gdy dochodzili do pozycji strzeleckich to większość prób nie trafiała do kosza. Rosa tymczasem korzystała z indolencji gości i biegając mocno do kontr, wyszła na prowadzenie 62:48. W końcówce meczu Anwil stanął mocniej w obronie, co zaowocowało stratą tylko 12 oczek, ale problemy w ataku nie zmniejszyły się. Ostatecznie Rottweilery przegrały 61:74.

KLUCZOWY MOMENT: Na dwie minuty przed końcem, po haku Josipa Sobina było tylko 61:68. Dodatkowo, w dwóch kolejnych akcjach włocławianie zmusili do niecelnych rzutów za trzy Michała Sokołowskiego, więc szansa - choć czasu pozostawało coraz mniej - na zmianę losów meczu była. Niestety, w ostatnich dwóch minutach spotkania Anwil nie trafił żadnego z siedmiu rzutów z gry. 

STATYSTYKA: Anwil trafił tylko 13 z 31 rzutów za dwa, co jest drugim najsłabszym wynikiem drużyny w sezonie. Włocławianie mieli utrudnioną sytuację w grze pod koszem ze względu na absencję Fiodora Dmitriewa. Rosjanin nie zagrał w meczu z Rosą decyzją trenera Igora Milicicia, który mógł rotować tylko jednym środkowym (Josipem Sobinem) i dwoma skrzydłowymi (Pawłem Leończykiem i Kacprem Młynarskim).

WOKÓŁ PARKIETU: "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Anwilek gra..." rozbrzmiewało głośno w hali MOSiRu od samego początku spotkania, a wszystko za sprawą przyjazdu do Radomia kilkudziesięcioosobowej grupy kibiców H1. To dzięki ich dopingowi Anwil szarpał i walczył o zwycięstwo do samego końca.

"DEBIUT": Choć James Washington debiutował oficjalnie w barwach Anwilu w poprzednim meczu, prawdziwą próbkę umiejętności dał dopiero w niedzielę. Amerykanin wypadł obiecująco i pokazał, że może być wartościowym wzmocnieniem Anwilu: w ciągu 24 minut zdobył osiem oczek (choć na słabej skuteczności 2/9 z gry), miał cztery przechwyty, trzy asysty i trzy zbiórki. 

COMING SOON: Wielkie derby Kujawsko-Pomorskiego już za sześć dni, 14 stycznia! Bilety na spotkanie z Polskim Cukrem Toruń rozchodzą się w szybkim tempie, więc atmosfera w Hali Mistrzów zapowiada się znakomita. Anwil walczy o powrót na zwycięską ścieżkę!

Rosa Radom - Anwil Włocławek 74:61 (16:19, 26:18, 20:11, 12:13)

Rosa: Bell 20, Jeszke 13, Callahan 12, Jackson 8, Witka 7, Sokołowski 6, Szymkiewicz 6, Adams 2, Bojanowski 0, Zyskowski 0

Anwil: Sobin 14, Leończyk 12, Jaramaz 8, Washington 8, Haws 6, Łączyński 6, Młynarski 6, Chyliński 1, McCray 0